Po De nekst bitz, Etenszyn: Drimz kam tru oraz Pro Pejn nadchodzi czas na czwarty album VNM Klaud n9njn. Czytałam kiedyś fajny wywiad z raperem odnośnie tytułów jego płyt – co to właściwie oznacza? Przeczytałam wtedy, że tytuł projektu ma aż trzy różne znaczenia: Główne znaczenie to fraza „cloud nine” czyli mówiąc prościej to nasze „siódme niebo” i oznaczać ma stan stan napełnienia i błogości. Drugie znaczenie płyty wiąże się z grą Final Fantasy, w której główny bohater, Cloud przez całe swoje życie szukał tożsamości, a przez to, wraz z kolejnymi epizodami dowiadywał się
coraz więcej o sobie od napotkanych po drodze postaci. Podobnie jest narratorem płyty.

Trzeci sens dotyczy muzyki, bo gdyby z większości produkcji VNM KLAUD N9JN wyrzucić perkusję nadającą im rytm większość oscylowałaby wokół onirycznego klimatu cloudowych bitów (przestrzenne, rozmyte, „senne” dźwięki), które stały się kluczem doboru bitów do projektu. Kawałki na płycie układają się w te trzy sensy. Weźmy na przykład kawałek Dziewiąta chmura, o którym już wcześniej wspominałam. Zwrotki są szybkie, energiczne i „pracują” tylko po to by doświadczyć błogości w refrenach. A może inny kawałek, zatrzymajmy się przy Izolacji, nagranej z Anią Karwan. Żona, dziecko, układanie się, miłość, dobre życie jak u Szopsa. Hm.. To też podchodzi pod dziewiątą chmurę. Czy widzicie na płycie więcej podobnych treści?
